BLW- metoda wprowadzania pokarmów stałych w diecie dziecka

BLW czy karmienie łyżeczką?

Jakiś czas temu chciałam wprowadzić dodatkowe pokarmy do diety syna. Szukałam jakiś inspiracji jak to robić. Karmienie jakąś papką trochę mnie denerwowało. Na początku dziecko bardzo mało je, dlatego też przygotowywanie takiej malutkiej porcji przecieru mi nie odpowiadało. Dziecko właściwie na początku tylko smakuje nowe pokarmy. Nie chciałam też zamrażać tych przecierków. Wolałam aby były świeże.

Przez przypadek trafiłam na metodę Baby Led -Weaning. To metoda polegająca na odstawianiu od piersi, kontrolowana przez dziecko.

Metoda karmienia łyżeczką jest rzadko kiedy kwestionowana. Osobiście uważałam, że tak trzeba. Nie wiedziałam,że można inaczej. Pierwsze próby karmienia odbyły się za pomocą łyżeczki. Jednak coś mi nie pasowało. Myślałam, że może jest inny sposób. Okazało się, że jest BLW. I to wcale nic nowego tylko odeszło w zapomnienie.

Dlaczego nie łyżeczka?

Może spróbujmy wczuć się w położenie dziecka. Zazwyczaj mniej więcej w szóstym miesiącu życia albo wcześniej nadchodzi moment spotkania z łyżeczką. Dziecko naśladuje osoby dorosłe. Uczy się przez obserwację i ćwiczenie. Łapie przedmioty, które rodzice używają. Takie jak długopis czy coś, co akurat jest w ich zasięgu. Próbuje naśladować innych. Jest bacznym obserwatorem. Kiedy inni jedzą coś przy stole, a dziecko jest w pobliżu. Albo nawet siedzi obok w swoim krzesełku, również nas obserwuje. Nie rozumie może ,że wkładamy coś do buzi aby się najeść. Ale obserwuje i uczy się. Chce uczestniczyć w tym co robią inni.

Kiedy w trakcie naszego posiłku zaczynamy karmić dziecko łyżeczką, wykonujemy sporo rzeczy za dziecko. Przy okazji nasze jedzenie stygnie jeśli mamy coś ciepłego przygotowane. Albo karmimy dziecko o innej porze niż nasz posiłek. Pozbawiamy dziecko wspólnego jedzenia. Poświęcamy dodatkowy czas na karmienie. (Karmimy piersią w innych momentach niż np. nasza kolacja.:))Jednak kiedy wprowadzamy nowe pokarmy to mamy na celu jedzenie wspólnie z dzieckiem- w przyszłości. Dlatego warto zacząć od razu przy jednym stole.

Karmienie dziecka łyżeczką ma swoje plusy. Dzieci później  jedzą chętnie same i nie są wybredne ale nie zawsze. Niestety występują różne problemy. Na przykład:

-Papkowate jedzenie pomaga wysysaniu pokarmu z łyżeczki, nie trzeba żuć takiego jedzenia, co z kolei utrudnia naukę żucia w przyszłości. Żucie pomaga w rozwoju mowy, we właściwym przyswajaniu pokarmu a także bezpieczeństwu przy jedzeniu.

-Dzieci wolniej uczą się jak radzić sobie z kawałkami jedzenia. Trudniej im kontrolować jedzenie, które mają w buzi. Kiedy są karmione łyżeczką, często zasysają jedzenie w głąb,gdzie trudno im obracać nim, mielić, to trochę niebezpieczne.

-Pierwsze karmienia łyżeczką kończą się czasami wymiotami. Dzieje się tak, ponieważ jedzenie jest zasysane na tył gardła co powoduje pobudzenie odruchu wymiotnego. Dzieci karmione łyżeczką mają więcej problemów z krztuszeniem się i dławieniem. Często dzieci odpychają łyżeczkę:(.

-Dziecko zjada więcej niż rzeczywiście potrzebuje. Nie ma kontroli nad tym co mu ktoś podaje. Jedzenie jest gładkie i łatwo rodzicowi podać mu kolejną i kolejną … no może jeszcze tylko jedną łyżeczkę za mamusię, za tatusia:).

-Stałe posiłki są mniej odżywcze niż mleko matki. Oczywiście kiedy się je wprowadza, powiedzmy do ukończenia pierwszego roku życia. Czyli , gdy dziecko dostaje dużo pokarmów stałych w postaci papek, łatwo staje się nasycone i mleko schodzi na bok. W rezultacie dostaje mniejszą ilość składników odżywczych, które by dostał w mleku.

-Karmienie łyżeczką nie sprawia mu, aż takiej przyjemności, jak sytuacja gdy dziecko je samodzielnie.

-Odrzucanie nowych smaków. Kiedy dziecko nie ma kontroli nad tym co dostaje się do jego buzi zazwyczaj to odrzuca. Gdy sam wkłada sobie coś do buzi i mu nie smakuje, może to od razu wypluć. W przeciwieństwie do karmienia łyżeczką, która wprowadza pokarm bardziej na tył jamy ustnej i dziecku trudniej jest to wypluć, a nawet poczuć smak. Szybciej połknie jedzenie, co zadowoli rodzica. Ale nie dziecko.

 

Karmienie łyżeczką było konieczne gdy uważano ,że trzeba podać pokarmy stałe w wieku trzech czy czterech miesięcy. Wtedy dziecko samo nie włożyłoby sobie jedzenia do ust i nie potrafiłoby żuć. To doprowadziło do rozpowszechnienia tezy,że karmienie łyżeczką jest właściwe w każdym wieku. Tak też gdy nastaje magiczny szósty miesiąc życia, kupujemy łyżeczki i miseczki, co sama uczyniłam z niewiedzy. Nikt nie sprawdził naukowo do końca  czy to bezpieczne, weszło  w życie i jest propagowane.

Co mnie zachęciło do BLW?

-Jedzenie razem z dzieckiem.

-Więcej czasu- przygotowywanie jednego posiłku dla wszystkich. Koniec z przygotowywaniem papek z wszystkiego.

-Dziecko jest zachęcone do poznawania nowych pokarmów. Bierze je do rąk. Czasami nic nie zje, tylko powącha, posmakuje.

-Dziecko je samodzielnie od początku wprowadzania stałych pokarmów.

-Dziecko decyduje o tym jak dużo zje.

-Dalej karmienie piersią dopóki mój syn zdecyduję,że już nie potrzebuje mleka mamy.

Nasze pociechy zaczynają, mówić, chodzić czy siedzieć kiedy są na to gotowe. Jedne wcześniej inne później. Muszą mieć tylko do tego warunki np. miejsce do raczkowania, czy osobę z którą mogą ”porozmawiać”. Kiedy pozwalamy dziecku na obracanie się z brzuszka na plecy czy fikanie ”koziołków” dajemy możliwość ćwiczenia. Podobnie jest z jedzeniem. Kiedy zdrowy noworodek przychodzi na świat umie ssać pierś. Kiedy ma powiedzmy sześć czy siedem miesięcy umie chwytać przedmioty w tym jedzenie i wkładać je do buzi i smakować. Nie widzę potrzeby aby blokować dziecko. Może poznawać różne struktury pokarmów w tym przecierów od czasu do czasu.

Okazuje się,że karmienie dziecka łyżeczką jest kontynuowane w niektórych przypadkach nawet po ukończeniu pierwszego roku życia. Spróbujcie metody BLW. Zobaczcie jak zareaguje wasze dziecko kiedy będzie mogło samo poeksperymentować z jedzeniem. Mój synek jest zafascynowany za każdym razem,gdy dostanie coś nowego. Dziś na przykład posmakował natkę pietruszki, która go łaskotała po nosie. Z zapałem ją próbował.

Kiedy dziecko daje znaki, że jest gotowe na wprowadzanie stałych pokarmów? Jak zacząć BLW? O tym następnym razem.

Opracowano na podstawie:

”Bobas lubi wybór” Gill Rapley, Tracey Murkett ,Wydawnictwo: Mamania, Warszawa 2011

 

 

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply
    Ania
    30 marca 2016 at 16:10

    Myślę, że to też fajny sposób nauki dziecka jak być samodzielnym. Zdziwiłam się, gdy się dowiedziałam, że półtoraroczne dzieci w Szwecji same przyrządzają sobie kanapki w żłobku czy zawiązują sznurowadła. W naszym kraju wiele matek nie wyobraża sobie takiej sytuacji. Pozdrawiam

    • Reply
      Monika
      31 marca 2016 at 14:39

      Rzeczywiście półtoraroczne dziecko przyrządzające kanapki…szok. Warto pozwolić dziecku na naukę.

    Leave a Reply