Browsing Tag

fast

    BLW- metoda wprowadzania pokarmów stałych w diecie dziecka Zdrowe dziecko

    fast food dla niemowlaka

    Rodzicu. Ten temat na pewno  nie jest ci obcy. Stoisz w sklepie z działem jedzenia dla dzieci i zastanawiasz się co kupić. Czy to na pewno zdrowe takie słoiczki, kaszki, soczki? Mówi się ,że mają skład idealny dla dziecka w tym wieku np. jeśli ma 6 miesięcy to tyle powinien dostać. Wprost idealne proporcje i skład. Jedzenie dla dziecka zaprząta nam umysł właściwie od początku życia dziecka. Bo jeśli musimy nakarmić dziecko to szukamy najlepszej metody, staramy się zrobić to jak najlepiej.

    Na pierwszy ogień…

    Mleko, jeśli karmisz piersią to jesteś można powiedzieć na kilka miesięcy wolny od zakupów  jedzenia dla dziecka. No i to najlepszy pokarm dla dzidzi:). Ale jeśli z jakiegoś powodu jesteś zmuszona karmić mlekiem modyfikowanym to tu zaczyna się mały problem. Ale tego nie będę opisywać, bo to każdego indywidualna decyzja. Na pewno dziecko ma problemy z trawieniem takiego mleka.

    Kiedy wprowadzasz stałe posiłki…

    Co wybrać?

    Idziesz na zakupy, bo czas zacząć podać dziecku jakiś stały pokarm. Naukowcy mówią o wieku 6 miesięcy. Trzymajmy się tego. Masz dwa wyjścia:

    1. Półka z produktami dla niemowląt i dzieci. Jest tam szeroki wybór. Są przecierki, kaszki, soczki, obiadki,nawet teraz jakieś ciastka , które mają wprowadzić gluten do diety. Firm też sporo. Są uznane marki i takie marketowe produkty.
    2. Przygotowywanie posiłków w domu. Tu masz pole do popisu od koloru do wyboru. Struktur i smaków pełno. Warzywa, owoce, kasze, soki, musy, dżemy,pieczywo co ci tylko przyjdzie do głowy.

    No dobrze, nie masz czasu na gotowanie codziennie dla siebie i dziecka osobno. Praca, dom, zabawa z dzieckiem i inne zajęcia to przecież doby nie starczy. Rozumiem. Dlatego wyjście numer jeden wydaje się kuszące i odpowiednie.

    (Chociaż można dziecku podawać to co jemy my ,tylko na początku bez przypraw. O tym artykuł tuaj :http://zdrowydzidzius.com/category/blw-metoda-wprowadzania-pokarmow-stalych-w-diecie-dziecka/ Na dodatek teraz można kupić organiczne słoiczki i kaszki, i bez cukrowe słodycze i naturalne soki. Racja można. Więc po co się męczyć i w domu robić jedzenie, skoro wystarczy kupić zapas  słoiczków i mieć zawsze obiadek dla dzidzi? Ewentualnie w weekend zrobić domową zupkę i zmiksować.

    Kiedy nie myślałam o tym,że będę mieć dziecko. Nie od zawsze jestem mamą, przecież wiadomo. Pilnowałam dzieci kiedyś  i między innymi zadaniem moim było je nakarmić.

    Plan dnia:

    Rano jak się obudzi daj butelkę modyfikowanego mleka. Następnie kaszka z paczki(szybka do rozrobienia z wodą). Później  jogurcik taki na mocne kości.:) Na obiadek-lunch, słoiczek do odgrzania taki sklepowy. Miedzy czasie bułka z marketu. Pora na obiad minęła. Wieczorem jakaś kaszka znowu i na noc mleko z butelki.

    Dla mnie to teraz wygląda to tak jakby dorosła osoba rano wypiłaby zupkę z proszku. Następnie jakiś budyń z paczki. Wtedy jogurt 0% tłuszczu np. Na obiad makaron z sosem z mikrofali. Potem pączek. Do kawki:).Znowu jakiś produkt z proszku i na koniec zupka tzw. ”gorący kubek”.  Albo inne wynalazki. Łatwo, może smacznie dla niektórych i nawet normalnie. Dla mnie nie. Dlaczego?

    Nie będę pierwsza. Nie tylko ja o tym wspomnę. Żywność przetworzona i zamknięta w plastik lub szkło ma dość długi termin ważności. I to nie ważne czy dla dzieci czy dla dorosłych. A jak ty zrobisz za dużo zupy i zamkniesz w słoik to jak długo go trzymasz?

    Taka kaszka dla dzieci. Poniżej zdjęcie listy składników.

    Jest po angielsku. Ale można sobie przetłumaczyć.  Jest w niej na przykład olej roślinny, maltodekstryna, sztuczne witaminy, mleko w proszku. Opiszę kilka składników niżej.

    Na początku lat siedemdziesiątych naukowcy ogłosili, że rezygnują dodawania do żywności dla niemowląt glutaminianu sodu. Działanie jego na nasz organizm jest bardzo trujące. Krótko mówią niszczy komórki ciała. I doprowadza do rozwoju wielu schorzeń. Właściwie do chorób dzisiejszej cywilizacji.Wspaniale ,że ogłoszone zostało, że nie będą go już dodawać do jedzenia dla dzieci.Nie powiedzieli jednak,że w zamian dodadzą co innego np. hydrolizowane białka warzyw, które działają podobnie jak glutaminian.

    Do jedzenia sklepowego dodaje się coraz więcej glutaminianu sodu albo podobnych związków i mają one toksyczne działanie. Oto powszechnie stosowane dodatki do żywności, które podobnie jak glutaminian sodu  działają na nasz organizm( krótko mówiąc niszczą go):

    -autolizowane drożdże,

    -kwas glutaminowy,

    -glutaminian monosodowy,

    -glutaminian monopotasowy,

    -proteiny (białka) teksturowane,

    -drożdże spożywcze,(nie tylko w pieczywie)

    -kazeinian wapnia,

    -ekstrakt z drożdzy,

    -hydrolizowane białko(proteiny),

    -hydrolizat białkowy,

    -żelatyna( zazwyczaj z niej robi się żelki dla dzieci, chyba ,że jest wegetariańska wersja)

    Oprócz tego są produkty, które podczas obróbki wyzwalają glutaminian sodu albo po prostu go zawierają:

    -naturalny aromat,aromat identyczny z naturalnym,

    -bulion,

    -białka roślinne,

    -enzymy,

    -mieszanki przypraw,

    -sos sojowy,

    -białko sojowe albo jego koncentrat,

    -izolat białka sojowego,

    -słód jęczmienny,

    mleko w proszku,

    -pektya,

    -kwas cytynowy,

    maltodekstryna,

    -ekstrakt słodowy,

    -wszystko co jest UHT,czyli pasteryzowane i ultrapasteryzowane,

    -skrobia kukurydziana,

    -karagen,(wypełniacz np. do dżemów, jogurtów)

    Podkreśliłam maltodekstrynę i mleko w proszku w powyższym zdjęciu.

    Można by dużo pisać. Wspomnę może o oleju roślinnym, dodanym do np. obiadku ze słoiczka. Już bez zdjęcia sprawdźcie sami. Zgodzę się, że tłuszcze są zdrowe i potrzebne,żeby organizm dobrze funkcjonował. Tym bardziej małego dziecka, które się rozwija. No to weźmy sobie taki olej słonecznikowy, żeby nie o zgrozo rzepakowy o tym to inny wpis powinnam napisać.

    Słonecznik jest bardzo zdrowy, jemy jego pestki. No to wyciskamy z nich olej i przelewamy do ciemnych szklanych butelek i zjadamy szybko ,żeby nie zjęczał. Świetnie. Ale taki olej jest drogi i handlowcom i producentom nie opłaca się go dodawać do żywności no i w takim obiadku dla dziecka też by się popsuł. To jaki dodać?

    No tani i taki co się nie psuje. Chyba,że wersja organiczna się zdarzy. Jak go się robi?

    Na przemysłowe pole , które się oblewa chemią, przyjeżdżają maszyny, które zbierają nasiona. Nasiona wrzuca się do młyna. Takiego co mieli na mąkę, nie do prasy…

    Niestety. Później wysokie ciśnienie wydobywa olej z nasion. Wtedy trzeba wykąpać olej w gorących rozpuszczalnikach. Później pozbawić koloru i zapachu. Wtedy następuje rafinacja czyli poddawanie temperaturze około 300 stopni. Mówi się na to ”uszlachetnianie”…tragedia. Przecież ze słonecznika to już nic nie zostało.

    Każdy etap takiej produkcji zmienia jego naturalne właściwości a my np. jeszcze go używamy do smażenia i tu kolejna zmiana dla niego. Artykuł na temat tego jakiego oleju używam napisałam tu:http://zdrowydzidzius.com/co-mam-w-kuchni/4-powody-dla-ktorych-nie-chce-uzywac-rafinowanego-oleju/

    Na końcu mamy sztuczny tłusty płyn. Słonecznikowy taki złoty kolor ma. Taki sztuczny olej cieszy sprzedawców, bo można go długo przechowywać i więcej sprzedać. No i dodaje się go do jedzenia przetworzonego, zamkniętego w słoik chociażby. I wcale nie jest obojętny dla naszego organizmu. Wyrządza tylko szkody. Można go użyć jako olej silnikowy co najwyżej.

    A cukier. Mówiło się ,że cukier krzepi. O nie… on uzależnia. Sama o tym wiem i z tym walczę już długo. U dzieci wywołuje nadpobudliwość po której następnie jest się sennym. Ale to też o cukrze można pisać i pisać. Czy burak cukrowy albo trzcina cukrowa to biały kryształ?To również nic naturalnego. To zakonserwowana substancja która ma słodzić i uzależnić. Ma służyć jedynie za polepszenie smaku co klienci uwielbiają. Wspomniałam, że są ciasteczka  bez cukru albo nisko słodzone. No to spójrzmy co w zamian. Jeśli to suszone owoce to rewelacja. Ale jeśli to syrop glukozowo-frutozowy? Ładnie brzmi. Ale co to jest?Coś z owoców? Fajnie by było. Informacje na temat tego syropu są szokujące. W związku z tym ,że konsumpcja cukru wzrosła,koszt produkcji wzrósł, trzeba było znaleźć coś innego. Właściwie można by jeść mniej cukru. Ale kto by chciał mniej słodko? Kto by zarobił? Rozłożono na części i zmieniono inną roślinę. Kukurydza

    Wyjęto z niej skrobię i poddano różnym podobnym jak wcześniej pisałam zabiegom. Ciśnieniem, temperaturą. Rozbito ją na maltozę( czasem w dżemie zamiast cukru można znaleźć ). I tą maltozę znowu rozbito na co inne. Powstała glukoza, która oczywiście jest potrzebna nam ludziom. Ale tylko wtedy , gdy jest” normalna” czyli taka naturalna jaka została stworzona w towarzystwie innych substancji np. w owocach. Dobrze więc uzyskano z kukurydzy glukozę po wielu zabiegach. Ale nie bardzo była ona do użytku więc znowu ją poddano zabiegom. Filtrowali, poddawali wysokiej temperaturze, usunęli kolor i inne rzeczy. Sztucznie zmieniono miejsca atomów w glukozie i powstała sztuczna fruktoza. Po kolejnych zabiegach glukoza zamieniona w fruktozę, staje się jeszcze słodsza. Ale super. Ale dalej trzeba to co powstało zakonserwować, bo się popsuje. A ma leżeć kilka lat w magazynie. Potem jeszcze kolejne procesy,żeby powstał syrop glukozowo-fruktozowy. Czy taka substancja jest łatwa do trawienia? Na pewno nie.

    Jest tańszy taki syrop od cukru dlatego w wielu produktach się znajduje. A jak działa na nas? Blokuje informacje, która miała być wysłana do mózgu. Halo już się najadłeś! Ten syrop sztucznie pobudza apetyt. I co dalej? Fruktoza trafia do wątroby gdzie  nie wiadomo co z nią zrobić. Zamienia się w tłuszcz, którego nie chcesz. Tyjesz?

    Idź do kuchni i sprawdź skład żywności. Gdzie jest syrop glukozowo-fruktozowy? Usiłuje się ukryć jego zawartość, dlatego nazwa może być zmieniona na  syrop fruktozowy, albo sam glukozowy, cukrowy lub izoglukoza. Tak jak z glutaminianem sodu, napiszą np. E621.

    Można by opisywać jeszcze inne substancje dodane do żywności ale nie o to chodzi. Możesz sam sprawdzić skład i poszukać informacji. Dopytać z czego jest zrobiony np. twój ulubiony chleb, który dajesz dziecku.

    Wszystko jest poddane chemii i pryskane? Nie, wcale nie. Tylko szukaj naturalnych i prostych produktów. Lepiej kupić kaszę organiczną i warzywa z targu i zrobić smaczny posiłek bez sosu w proszku. Można ugotować wielki gar i mieć na dwa dni. Dziecku podać do spróbowania coś z niego. Jakieś jedno warzywo trochę kaszy. Jeśli nie je struktur innych niż papka, to zmiksować. Zagotować w słoiczku i na kilka dni jest obiadek.

    Jeśli nie masz pomysłu co podać dziecku, chętnie podpowiem.

    Na śniadanie:

    -Moja propozycja to kasza jaglana gotowana na mleku roślinnym, takim zrobionym w domu. Przepis na stornie: http://zdrowydzidzius.com/napoje/mleko-migdalowe/  

    Do tego można dodać owoce. Mogą być to mrożone maliny, które rozmrozimy w garnku i osłodzimy daktylami. My jemy takie śniadania wszyscy w domu.

    -Owsianka na mleku roślinnym lub wodzie też z owocami.

    -Kanapki z hummusem, guacamole lub pastą z pestek dyni.

    Obiad:

    -Kasza gryczana z warzywami w sosie, można zmiksować,

    -Ryż z groszkiem i marchewką,

    -Naleśniki z płatków owsianych z musem owocowym,

    Kolacja:

    -pieczone warzywa, które później też można zmiksować,(ziemniaczki, brokuł)

    -zupa krem z dyni,

    -budyń z kaszy jaglanej,

    Wszystkiego można przygotować więcej na dwa dni. Żeby codziennie nie robić. Jeśli potrzebujesz przepisu to napisz do mnie.:)

    Spróbuj przez dwa tygodnie  nie jeść sklepowego jedzenia zamkniętego w paczki. Podpowiem sprawdź skład wszystkiego co znajdziesz w domu. Lista składników w ketchupie, wędlinie,sosie ze słoika,jogurcie,serze,chlebie, słodyczach, budyniach,mieszance przypraw, napoju kolorowym dla dziecka, soczku,twarożku, paście wegańskiej też, bo te wegańskie wynalazki też mają swoje” skarby”. Co tam znajdziesz i ma więcej niż jeden składnik , to przeanalizuj. Co się zmieni jak nie będziesz tego jadł. Daj znać. A może nie jesz tego, to napisz jak się czujesz. Jetem ciekawa twojej opinii.

    Oczywiście kupić słoiczek czy coś gotowego raz na powiedzmy miesiąc nie zaszkodzi. Ale jedząc to codziennie? Nie pomoże to utrzymać dobrego zdrowia. Zachęcam do podjęcia próby eliminacji takich produktów. Tym bardziej u dzieci, które się rozwijają i potrzebują prawdziwego jedzenia.

     

    Na podstawie:”Dieta roślinna dla każdego” Julieanna Hever, ”Najwieksze kłamstwa naszej cywilizacji” Beata Pawlikowska